Książki znane a nieznane, czyli cudze chwalicie, swego nie znacie

Ostatnio królują u mnie książki mniej znane, nie tak popularne i nie tak rozreklamowane - głównie polskich autorów. Czy jednak przez to, że nie są tak rozpoznawalne wśród Czytelników, są gorsze? Czegoś im brakuje? Otóż nie! Jest wręcz odwrotnie. Jak to stare przysłowie pszczół mówi: "Cudze chwalicie, swego nie znacie". Mamy mnóstwo wspaniałych autorów, którzy nie są wypromowani przez media, a z pewnością zasługują na tyle samo uwagi co popularne, czasami bardzo słabe, czytadła.


Czasem warto lepiej przyjrzeć się książkom, po które sięgamy oraz zastanowić, dlaczego to robimy. Czy powodem jest reklama, którą ujrzeliśmy w księgarni? Czy też może film, który właśnie wszedł do kin i został stworzony na podstawie książki? Nie oszukujmy się! Często kierujemy się tym, co promują i wciskają nam media. Tak jak zabawki dla dzieci, filmy czy seriale, tak i dane książki są na topie i pragniemy je mieć nie dlatego, że są świetne i prezentują kunszt pisarski, ale dlatego, że mają je inni, a my jesteśmy bombardowani dookoła przez zdjęcia tychże pozycji. Nie mówię oczywiście, że wszystkie popularne książki to chłam i szmira. Ale sami przyznajcie, że nieraz zawiedliście się na pozycji, która była bardzo promowana, a po przeczytaniu okazało się, że nie warta była wydanych pieniędzy.

Statystycznie częściej sięgniemy po książkę zagranicznego autora, gdyż wydaje nam się, że ma on nam więcej do przedstawienia i zaprezentowania w swoich opowieściach niż nasi rodzimi autorzy. Jakże wielki błąd popełniamy myśląc w ten sposób! Od ubiegłego roku obserwuję wysyp GENIALNYCH polskich autorów piszących nie tylko obyczajówki, ale także kryminały i fantasy. Począwszy od Sylwii Trojanowskiej, przez Kamila Dziadkiewicza, Piotra C., na Remigiuszu Mrozie oraz Katarzynie Bondzie kończąc (oczywiście między nimi kryją się setki innych wspaniałych pisarzy, których nie sposób wymienić). Wydaje mi się, że może o paru polskich autorach słyszeliście i jest o nich w miarę głośno, ale na pewno nie na tyle, by mogli się wybić poza Polskę. A dlaczego by nie? Myślę, że Sylwia Trojanowska spokojnie dorównuje Colleen Hoover, a Bonda czy Mróz mogliby się równać z niejednym zagranicznym autorem kryminałów.

Dajmy więc szansę naszym rodzimym autorom. Zamiast sięgać po kolejną zagraniczną pozycję w księgarni, włóżmy do koszyka coś, co pochodzi spod pióra Polaka. Jestem pewna, że większość tych pozycji będzie równie dobra, co te znane nam ze zdjęć z instagrama, blogów czy popularnych księgarni. Wydawnictwo Novae Res czy Videograf wydaje mnóstwo pozycji nieznanych nam autorów. Wydaje mi się, że po przeczytaniu opisu książki na pewno każdy znajdzie coś ciekawego dla siebie. Nie twierdzę znów, iż wszystkie książki polskich autorów będą bardzo dobre - wiadomo, zdarzają się lepsze i gorsze pozycje. Ale z pewnością warto dać szansę "NASZYM" i być dumnym, że mamy takich ludzi w Polsce.



Sorki za troszkę prywaty i osobistych myśli na temat książek polskich i zagranicznych. Nie mam na myśli oczywiście nic złego i nie twierdzę, że zagraniczni autorzy są be - nic z tych rzeczy :D Po prostu dajmy szansę polskim pisarzom i wspierajmy naszą własną, piękną kulturę :) Ja sama nie czytam przecież tylko dzieł polskich pisarzy. Zagraniczni też się trafiają bez przerwy, ale skupiam się na nowinkach literackich dotyczących naszych autorów i wspieram nasz kraj i dobytek kulturowy, choćby w takim małym geście jak kupienie książki Polaka. 
Buziaki!

Udostępnij ten post

18 komentarzy :

  1. W ogóle teraz zrobił się jakiś przełom i dużo widuję książek Polskich autorów.
    Właśnie bardzo lubię wydawnictwo MG oni wydają naprawdę świetne Polskie książki.
    No i Remigiusz Mróz, właśnie skończyłam jego pierwszą książkę i jestem pod wrażeniem, bo naprawdę fajna, więc dobrze by było jakby więcej naszych autorów się rozwinęło jak on. :)
    Lost in books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się! Myślę, że wielu ma potencjał :) Oby go dobrze wykorzystali!

      Usuń
  2. Zgadzam się! Denerwuje mnie to, że wszyscy mówią, że w Polsce, to w ogóle nie ma fajnych autorów. Bzdura! Jest ich mnóstwo, sama posiadam kilka ulubionych książek naszych rodzimych autorów.

    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakiś czas temu utarło się przekonanie, że polski pisarz to zły pisarz. A to nieprawda! Polska literatura to niejednokrotnie literatura na najwyższym poziomie. Wystarczy tylko dobrze poszukać :) Takie nazwiska jak Twardoch, Hłasko, Orbitowski, Karpowicz, Małecki, Żulczyk, Puzyńska, Bonda, czy Mróz to klasa sama w sobie. Uważam, że powinniśmy sięgać nie tylko po zagraniczne tytuły, ale też, i przede wszystkim, po dzieła naszych rodzimych twórców :)
    http://mybooktown.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo lubię książki polskich autorów i uważam, że w żaden sposób nie są gorsze niż zagranicznych. Denerwuje mnie jak ktoś twierdzi, że tak jest, a później się okazuje, że żadnej nie czytał, a zraził się przez szkolne lektury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie! Mysle, ze wlasnie z tego moze wynikać niechęć do polskich autorow. W szkole męczyli ciężkimi książkami, to teraz każdy woli lekkie zagraniczne czytadła.

      Usuń
  5. Remigiusz Mróz ma szafę pomysłów i widać, że potrafi zainteresować czytelnika. Uwielbiam jego prozę. Kamila Dziadkiewicza oraz Katarzynę Bondę mam dopiero przed sobą, lecz mam nadzieję, że szybko poznam ich twórczość. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Coraz częściej sięgam po książki polskich autorów, choć nadal nie jest ich zbyt wielu. Zazwyczaj są to książki podróżnicze, choć i Mroza cykl "Parabellum" przeczytałam i bardzo przypadł mi do gustu.
    Warto znaleźć coś ciekawego polskiego pióra i to zakupić :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak dla mnie numerem jeden wśród polskich autorów jest Mróz. Jego książki są tak wciągające, że zwykle pochłaniam je w zastraszającym tempie ;)
    Ale jeśli chodzi o polskich (współczesnych) autorów to zwykle sięgam tylko po powieści historyczne albo fantastykę (ew. kryminały retro - proza Mroza to jedyny wyjątek). Ogólnie czuję niechęć do romansów i obyczajówek, a jak jeszcze widzę polskie nazwisko na okładce... Nie. Zdaję sobie sprawę, że teraz pojawiło się dużo podobno dobrych tego rodzaju powieści na polskim rynku, ale zwyczajnie nie mogę się przemóc...

    Pozdrawiam
    Arancione z bloga KsiążkoholizmPostępujący

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto spróbować chociaż jedną lepszą polską obyczajówkę :) Może przypadnie ci do gustu

      Usuń
  8. Ja przyznam szczerze, że mało czytam polskich książek, ale to nie dlatego ze ich nie lubię, po prostu najczęsciej na mojej liscie do kupienia są zagraniczne, a w bibliotece nie mogę odnaleźć nic co by mnie zaciekawiło. Ale pracuję nad tym, wiem, ze mamy dużo wybitnych pisarzy :)/Karolina

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja z polskich to chyba lektury :) Co do komentarza na moim profilu, chodzi mi że według innym WOS i historia się nie liczy, po za tym jak ktos nie idzie na takie kierunki społeczne.

    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie, nawet jak ktoś ma zamiar studiować informatykę to i tak warto by znał historię Polski oraz interesował się wydarzeniami politycznymi w kraju :)

      Usuń
  10. Ciekawy post. Słuszna uwaga. Media lubią nami manipulować, a sami często temu ulegamy nawet tego nie widząc.
    Zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Nawet nie tylko w kwestii książek, ale wszystkich produktów, które kupujemy, czy nawet czynności, które robimy, albo w jaki sposób je wykonujemy :)

      Usuń
  11. Kiedyś, dawno temu, uprzedziłam się do polskich autorów i teraz jakoś tak chyba z przyzwyczajenia ich omijam :/ Jedyną autorką, którą "toleruję" jest Anna Łacina i Joanna Fabicka (ale akurat je znam z książek dla młodszych czytelników). Próbowałam sięgać po literaturę obyczajową dla kobiet... Niestety trafiłam na A.Ficner-Ogonowską i zraziłam się do reszty :/

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja lubię polską literaturę od zawsze. Literaturę zagraniczną też oczywiście czytam:). Niestety, czasem boleję nad jakością tłumaczenia. Jest z tym coraz gorzej moim zdaniem. Wydawnictwa idą na ilość, a nie na jakość.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz, który nie jest spamem! Motywuje do dalszej pracy i pisania :)

Jeśli spodobał ci się blog, zachęcam do obserwacji bloga oraz mojego profilu google +