Słomiany zapał, czyli jak się zmotywować i osiągać swoje cele?

Słomiany zapał, czyli syndrom dotykający co drugiego Polaka... Przyznajcie, czy choć raz i Was on nie dopadł? Postanowiliście zacząć nowy sport, regularnie ćwiczyć, czytać więcej książek, nauczyć się gotować, nauczyć się grać na gitarze, zapisać na kurs językowy, etc. Zaczynaliście te wszystkie zajęcia z wielkim zaangażowaniem, z myślą, że się Wam uda, że dopniecie swego i pokażecie innym, kto tu rządzi. Tymczasem po dwóch tygodniach intensywnych treningów, po nieudanych próbach upieczenia ciasta drożdżowego, po miesiącu prób zagrania prostej piosenki na gitarze, czy po dwóch miesiącach nauki języka obcego stwierdziliście, że nie macie już na to siły, że i tak nic z tego nie będzie, że szkoda Waszego czasu, że nie dacie rady. Czy przypominacie sobie takie sytuacje z Waszego życia? Bo ja owszem. I to nie raz ani nie dwa.


Źródło: http://files.students.ch/uploads/b/2012/09/04/piosenki-na-motywacje-do-dzialania.png

Często ludzie robią postanowienia noworoczne myśląc, że wraz z nadejściem nowego roku tym razem im się uda osiągnąć swój cel. Ileż razy słyszymy: od nowego roku rzucam palenie, od nowego roku zapisuję się na siłownię, od nowego roku zaczynam biegać... Dobrą motywacją (zwłaszcza dla Pań) są też zbliżające się wakacje - przecież na plaży trzeba jakoś wyglądać i pozbyć się wyhodowanych zimą fałdek. Wszystko co w jakikolwiek sposób nas motywuje do działania, jest dla nas dobrym bodźcem, aby w końcu wziąć się w garść i zacząć działać. Zmotywowani, z chęcią zaczynamy realizować postawione sobie cele. Szukamy klubu fitness z dobrą ofertą, szkoły językowej niedaleko miejsca, gdzie pracujemy, aby zaraz po pracy móc pójść na zajęcia, kupujemy gitarę i podręcznik nauki gry na niej wraz z płytą CD, wybieramy się do centrum handlowego po strój do ćwiczeń (przecież tak dawno tego nie robiliśmy, że w naszej szafie możemy znaleźć co najwyżej stare, porozciągane spodnie dresowe i koszulkę z wytartym i spranym już znaczkiem adidasa). Teraz, zmotywowani jeszcze bardziej, zaczynamy działać, uczyć się, trenować. Idzie nam ciężko, ale nie zniechęcamy się, wciąż próbujemy. W razie potrzeby zatrudniamy trenera personalnego, czy korepetytora, który ma nas jeszcze bardziej zmotywować i pomóc w osiągnięciu celu.

Mając tak dobre "zaplecze motywacyjne", dlaczego po miesiącu, dwóch czy trzech nadchodzi kryzys i się poddajemy? Na siłownię zamiast 4 razy w tygodniu jak dotychczas, chodzimy tylko w soboty, nie przygotowujemy się już do kartkówek na kursie językowym twierdząc, że nie mamy czasu na naukę, gitara stoi w kącie i zbiera kurz, a buty do biegania, praktycznie nie zabrudzone leżą w kartonie schowane głęboko w szafie. Znajomi i rodzina zaczynają się podśmiewać, że mamy słomiany zapał, że znowu nam nie wyszło, że straciliśmy tylko pieniądze, że po co nam to było. Nam zaczyna brakować początkowej motywacji, brak nam konsekwencji, pewności i wiary w siebie, a komentarze innych jeszcze bardziej zniechęcają do działania.

Moim zdaniem, zaczynamy się poddawać, gdyż nasz cel postawiony sobie ten miesiąc czy dwa temu jest zbyt ogólny. Nauka gry na instrumencie w miesiąc? Ludzie uczą się tego latami. Nauka języka obcego? Podobnie. Schudnąć do wakacji? Pójście 5 czy 10 razy na siłownię na pewno nam w tym nie pomoże i nie zobaczymy szybko efektów, gdyż do schudnięcia potrzebne są nie tylko ćwiczenia, ale i zmiana nawyków żywieniowych i zastosowanie odpowiedniej diety. 
Zamiast stawiać sobie cel: schudnąć do wakacji (czytaj: wyglądać jak Miss Polski 90x60x60), nauczyć się języka, itd., postawmy sobie na początek prostszy do wykonania cel, który nie będzie wymagał od nas np. roku zaangażowania, ale właśnie miesiąc czy dwa. Zatem naszym celem może być: schudnąć w miesiąc 2 kg, ograniczyć palenie do jednego papierosa dziennie, nauczyć się kilku prostych zdań w obcym języku, przebiec 5 km bez przerwy, przeczytać jedną książkę od A do Z. 
Te cele są bowiem znacznie prostsze do zrealizowania, a osiągając je, będziemy jeszcze bardziej zmotywowani do postawienia sobie kolejnych. Nikt nie zarzuci nam, że się nam nie udaje, a my będziemy mogli pochwalić się przed znajomymi, że dopięliśmy swego, a teraz czas na kolejny krok. 

Ja osobiście nie robię noworocznych postanowień, a cele wyznaczam sobie na dany tydzień czy miesiąc. Dłuższy termin realizacji celu nie wchodzi u mnie w grę. Oczywiście nie mówię tu o celach życiowych typu kupienie nowego samochodu, czy zmiana mieszkania, bo wiadomo, że nie da się tego zrealizować w krótkim czasie. Myślę tu o celach wymienionych wyżej, które można osiągnąć w krótkim czasie. Osiągnięcie ich daje mi dużą satysfakcję i motywację do dalszego działania. 

Pamiętajmy, że w wyznaczaniu i dążeniu do naszych celów bardzo ważne jest wsparcie naszych bliskich oraz szukanie motywacji na każdym kroku. Motywują Cię fajne cytaty czy napisy w ramkach? Kup ramkę w markecie za 5 zł, wydrukuj napis i powieś go w widocznym miejscu w swoim pokoju. Motywuje Cię jakaś osoba nagrywająca filmiki na youtubie bądź pisząca bloga? Śledź ją regularnie! Motywuje Cię, kiedy widzisz swoje postępy? Sporządź tabelkę ze swoimi celami i odhaczaj te już zrealizowane. Każdy sposób na motywację jest dobry, byle na Ciebie działał. Bez niej bowiem nie osiągniemy wiele i szybko się poddamy. A nie chcemy przecież, żeby inni widzieli nasz słomiany zapał i uważali nas za słabych, prawda?


A jakie są Wasze sposoby na motywowanie się w dążeniu do realizacji swoich celów? Koniecznie dajcie znać w komentarzach!

Love,
Turkusowa Sowa ®

Udostępnij ten post

11 komentarzy :

  1. Też nie jestem zwolenniczką długodystansowego planowania, więcej osiągniemy planując coś z dnia na dzień, niż dzisiaj zastanawiając się nad tym co zrobimy za pół roku, bo to się nie sprawdza w 99% przypadków. Bardzo motywujący post, sama staram się myśleć pozytywnie i dążyć do osiągania małych sukcesów każdego dnia. Super post, bardzo motywujący. Pozdrawiam! :)

    ksiazkowy-termit.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Również postanowieniom noworocznym mówię stanowczo nie! :)W dodatku nie wybiegam nigdy za bardzo z planami w przyszłość bo zawsze coś wypada i trzeba zaczynać na nowo.
    Świetny post!
    Ściskam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie tak. A jak nam cos wypadnie i nie zdążymy potem z realizacja naszego celu, to smak porażki jest jeszcze większy.

      Buziaki!

      Usuń
  3. Chyba KTOŚ chce, żebym w końcu wzięła się do roboty. Od początku stycznia zaczęłam sobie wiele obiecywać, ale obiecanki-cacanki i ciężko było zabrać się do realizacji planów. Nieoczekiwanie zmieniła się nauczycielka angielskiego w mokej grupie, co było już jakimś krokiem, a że jeszcze wpadła mi dobra ocena, to stwierdziłam, że może warto dać szansę angielskiemu i w ten weekend zaczęłam się uczyć więcej niż było w szkole. Z drugiej strony zauważyłam, że coraz lepiek idzie mi pisanie, a potem jeszcze znalazłam informację o tym poście na ig. I to już mnie totalnie zachęciło do pracy! Powstała już lista na styczeń i to chyba świetny pomysł, żeby co miesiąc czy tydzień stawiać sobie mniejsze cele.
    Dziękuję bardzo za ten wpis :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! Cieszę sie, ze udalo mi sie kogoś zmotywować do działania! Powodzenia w osiąganiu swoich malych, a potem coraz większych celów! 😘

      Usuń
  4. racja, mysle ze długodystansowe planowanie nie wypala u 99% osób. Ważne jest test żebyśmy wyznaczali sobie REALNE cele. Palacz nie rzuci palenia w jeden dzien, a osoba z dluga przerwa od sportu nie da rady nagle codziennie chodzic na silownie. Wszystko trzeba stopniowo :D/Karolina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie! Realne i na poczatku proste do zrealizowania! :)

      Usuń
  5. świetna motywacja! :)
    zapraszamy w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo motywujący, sugestywny post. Takie jakie lubie czytać! :)

    Zapraszam na konkurs: http://natalistylee-s.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj tak ... słomiany zapał miałam z tym styczności dość długo...
    zawsze chcialam mieć piękne szczuple cialo ...zawsze z tym samym skutkiem konczyly sie moje zmagania ... dopiero gdy uswiadomilam sobie ze kazda zmiane zaczynac trzeba od "głowy" ... Przez Poprzedni rok zrzucilam 15kg czuje się cudownie i zdrowy styl zycia do teraz mi odpowiada ! :* Fajny post dodaje do obserwowanych i zapraszam do mnie czesciej ! :* Dziękuje za pozostawiony komentarz ! :*


    www.patryczko.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz, który nie jest spamem! Motywuje do dalszej pracy i pisania :)

Jeśli spodobał ci się blog, zachęcam do obserwacji bloga oraz mojego profilu google +