Jennifer Niven – „Wszystkie jasne miejsca”

Książkę „Wszystkie jasne miejsca” zakupiłam po jej rekomendacji przez jedną z osób z instagrama (którą serdecznie pozdrawiam, jeśli czyta tego posta). Miałam duże oczekiwania wobec niej, ponieważ widziałam, iż wielokrotnie była zachwalana w różnych recenzjach oraz posiadała naprawdę wysoką ocenę na portalu lubimyczytać.pl. Mając stos innych książek do przeczytania, postanowiłam nabyć i tę pozycję i przekonać się samej czy naprawdę jest tak dobra jak to o niej piszą.



Wszystkie jasne miejsca” jest opowieścią o dwójce nastolatków borykających się ze swoimi problemami do tego stopnia, iż zaczynają myśleć o samobójstwie. Pierwszy z nich to Theodore Finch – chłopak uważany w szkole za dziwaka, który często wagaruje, zamyka się w swoim pokoju przed światem. Spowodowane jest to wieloma czynnikami, m.in. rozwodem rodziców, ojcem, który całe jego życie go bił oraz upokarzał, a także matką, która zupełnie się nim nie interesuje. Theodore często analizuje fakty dotyczące samobójstw w kraju i na świecie oraz rozważa, który sposób na pozbawienie się życia byłby dla niego najlepszy.

Violet Remarkey to z kolei dziewczyna o dwóch twarzach: w szkole uśmiechnięta, zadająca się ze szkolną „elitą”, w domu zaś zamknięta w sobie osoba, opłakująca śmierć siostry i wykreślająca na swoim kalendarzu dni do ukończenia liceum.

Finch i Violet spotykają się na gzymsie wysokiej wieży mieszczącej się przy szkole. Oboje znaleźli się tam, gdyż myśleli o odebraniu sobie życia, tymczasem widząc się, postanawiają uratować siebie na wzajem. Od tego momentu zaczynają się ze sobą spotykać i rozmawiać. Na geografii Finch zapisuje siebie i Violet do wykonania projektu dotyczącego ciekawych miejsc w ich stanie, czyli Indianie. Dzięki Finchowi, Violet pierwszy raz od śmierci siostry, odważa się na jazdę samochodem. Wspólnie odkrywają nowe miejsca i ciekawe obiekty. Finch ponownie zaczyna czuć, że żyje. Jednakże w miarę upływu czasu, kiedy Violet przestaje liczyć dni, korzysta z życia, zakochuje się, robi plany na przyszłość i otrząsnęła się po swojej stracie, Finch ponownie zamyka się w sobie i ucieka od wszystkiego i wszystkich, w tym swojej ukochanej Violet.

Muszę przyznać, że zaczynając czytać książkę nie byłam nią szczególnie zachwycona. W miarę kontynuowania czytania, książka zaczęła się coraz bardziej rozkręcać, a sama historia tak mnie wciągnęła, że drugą połowę książki pochłonęłam jednym tchem! Koniec powieści niesamowicie mnie wzruszył – płakałam chyba pięciokrotnie... Książka ta jest o tyle interesująca i wciągająca, że przestawia historię, która mogła się zdarzyć naprawdę i to każdemu z nas. Któż bowiem jako nastolatek nie buntował się, nie był zły na cały świat, nie przeżywał wszystkiego bardziej, niż trzeba faktycznie było? Może niekoniecznie wszyscy z nas zafascynowani byli śmiercią lub o niej myśleli, ale pewnie znajdzie się kilka osób, które kontemplowały ten temat, bądź słyszały o tym, jak któryś z ich młodocianych znajomych próbował odebrać sobie życie.

Temat, który poruszyła pani Jennifer Niven rzadko spotykany jest w książkach, a jeśli już, to na pewno nie jest poruszany w taki sposób jak we „Wszystkich jasnych miejscach”.



Podsumowując, książkę tę oceniam 10/10 i polecam jej przeczytanie każdemu, kto lubi powieści young adult. Historia, jej główny wątek oraz bohaterowie są niezwykle intrygujące, ciekawie opisane. Znajdziemy w tej powieści wiele emocji, uczuć i przykładów historii z naszego życia bądź życia bliskich nam osób, takich jak rozwód, śmierć, zakochanie, szkoła i przeżywanie tych sytuacji przez dzieci, których odbiór i rozumowanie świata znacznie różni się od dorosłych. Książka pokazuje, jak ważne powinny być relacje rodziców z dziećmi oraz ich wsparcie w dorastaniu. Jak sami wiemy, proces ten przecież do łatwych i przyjemnych nie należy i lepiej jest przechodzić przez niego z kimś, niż samemu.


"Odczuwanie przykrości to strata czasu. Trzeba tak przeżywać życie, żeby nie musieć za nic przepraszać. Najłatwiej jest od początku postępować właściwie, wtedy nie ma czego się wstydzić i za co przepraszać."

"Wszyscy jesteśmy sami, uwięzieni w naszych ciałach i umysłach, a wszelkie towarzystwo, jakie mamy w tym życiu, to powierzchowna i przelotna sprawa."

"Zapamiętałem jej dłoń w mojej ręce i uczucie temu towarzyszące - jakby ktoś do mnie należał."

"Jakie to musi być okropne uczucie kochać kogoś i nie móc mu pomóc."

"Zdaję sobie sprawę, że nie chodzi o to, co się ze sobą zabiera, ale o to, co się zostawia."


Ocena: 10/10

Love,

Turkusowa Sowa ®

Udostępnij ten post

15 komentarzy :

  1. Oj wiele słyszałam o tej książce i nie było w tym ani jednego złego słowa, co naprawdę stawia tę książkę w pozytywnym świetle. I proszę! Tu kolejna ocena 10/10! No cóż, moje oczekiwania cały czas pną się w górę, więc mam nadzieję, że przez to nie zawiodę się na Wszystkich jasnych miejscach :>
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Również wiele słyszałam o tej książce i już nie mogę się doczekać, kiedy trafi w moje dłonie! <3 Świetna recenzja!
    Pozdrawiam.
    oliviaczyta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Niejasno kojarzy mi się z Johnem Greenem ;)
    Nie jestem pewna czy ją przeczytam. Niby wszędzie ją zachwalają, ale ja ciągle się waham. No, ale pożyjemy - zobaczymy. Może się w końcu skuszę :)

    Pozdrawiam,
    KsiążkoholizmPostępujący

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zwykle jestem sceptyczna do książek czy filmów, które zachwalają ludzie, bo jak im się podobają, to mi zwykle wręcz na odwrót. A ta książka była dla mnie zaskoczeniem! Początek niepozorny, ale książka jest naprawdę piękna i wzruszająca. Jeśli ktoś oczywiście potrafi znaleźć w niej emocje, które chciała przekazać autorka. Naprawdę polecam :)

      Usuń
  4. Nie myślałam, że książka jest aż tak dobra, na pewno po nią sięgnę w takim razie :)

    ksiazkowy-termit.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam ją na oku od jakiegoś czasu, bardzo mnie interesuje. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chciałabym przeczytać tą książkę w oryginale, po angielsku :)
    pozdrawiam
    http://ifeelonlyapathy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Hej, nominowałam Cię do dwóch tagów:
    http://ksiazka-od-kuchni.blogspot.com/2015/12/agatha-christie-book-tag.html
    http://ksiazka-od-kuchni.blogspot.com/2016/01/the-name-game-book-tag.html
    Miłej zabawy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Książka jest faktycznie piękna :)
    Świetna recenzja!
    Ściskam,
    Klaudia

    OdpowiedzUsuń
  9. Słyszałam tak wiele pozytywnych opinii na temat tej książki, że nie wytrzymałam i ją kupiłam. Teraz czeka na półce i czeka na swoją kolej, ale mam ogromne oczekiwania względem niej!
    Okładka jest przepiękna :3

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo zaciekawiła mnie ta książka, po przeczytaniu Twojej recenzji, chyba się na nią skuszę! :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przeczytałem,przeczytałem i również pozdrawiam. Idziesz z blogiem jak burza,świetna recenzja! :>

    OdpowiedzUsuń
  12. Również bardzo mi się podobała. Zdecydowanie była to jedna z najlepszych książek jakie przeczytałam w 2015 roku. Pozdrawiam :)
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz, który nie jest spamem! Motywuje do dalszej pracy i pisania :)

Jeśli spodobał ci się blog, zachęcam do obserwacji bloga oraz mojego profilu google +