Agnes Ledig - "Dwie sekundy przed cudem"

Autor: Agnes Ledig
Tytuł: "Dwie sekundy przed cudem"
Tytuł oryginału: "Juste avant le bonheur"
Wydawnictwo: Andromeda
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 316


Julie jest młodą samotną matką, żyjącą z maluchem w ciasnym mieszkaniu socjalnym. Za wszelką cenę chce mu jednak dać wszystko, co może. Przez to daje się poniżać przełożonemu w pracy oraz mężczyznom, których napotka. Pewnego dnia, do sklepu w którym pracuje Julie przychodzi mężczyzna w średnim wieku, zapraszając ją na kawę. Dziewczyna niechętnie pojawia się w wyznaczonym miejscu spotkania nie mając pojęcia, iż Paul okaże się jej aniołem stróżem, a osoby, które dzięki niemu pozna, na zawsze odmienią jej życie.


Książka "Dwie sekundy przed cudem" to wachlarz emocji, których dostarcza nam Agnes Ledig. Emocje te są jednak na tyle piękne i prawdziwe, że Czytelnik całkowicie zanurza się w życiu bohaterów powieści. Wspólnie z nimi przeżywa ich rozterki, problemy, chwile szczęścia i rozpaczy. Julie mimo młodego wieku jest rezolutną, odpowiedzialną, mądrą i zdecydowaną kobietą, która na pierwszym miejscu stawia swojego synka - Lulu. To dla niego walczy z przeciwnościami losu, wyznając przy tym zasadę: "Nie opuszczaj rąk, bo możesz to zrobić na dwie sekundy przed cudem". Paul, Jerome, Caroline, Manon i Romain są wspaniałym dopełnieniem reszty historii; są brakującym ogniwem, spoiwem, które scala porozrzucane fragmenty. To dzięki tym wszystkim postaciom "Dwie sekundy przed cudem" są tak niesamowite, dotkliwe, czasem wręcz bolesne, ale dające nadzieję na nową, lepszą przyszłość.

Nie pamiętam, czy w swojej blogowej karierze oceniłam jakąś książkę maksymalnie. Oto (być może) ta historyczna chwila! Koło "Dwie sekundy przed cudem" nie da się i NIE MOŻNA przejść obojętnie. Płakałam jak bóbr czytając ją i nie dałam rady zrobić tego na raz. Musiałam dawkować sobie tę historię, gdyż okazała się dla mnie za ciężka, zbyt przytłaczająca. Niesie ona jednak taki przekaz, którego nigdy nie spodziewałabym się po położnej, która pisarstwem zajęła się "przypadkowo". Agnes Ledig jest od dziś moją królową! Jest stuprocentową pisarką, która poruszyła moje serce do samego dna! Bardzo jej za to dziękuję!

Jeśli kiedykolwiek natkniecie się na tę lekturę, z całego serca polecam. Przygotujcie chusteczki, ale wyciągnijcie też wnioski! 

Buziaki!




Ocena: 10/10

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania dziękuję Wydawnictwu Andromeda.


Udostępnij ten post

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz, który nie jest spamem! Motywuje do dalszej pracy i pisania :)

Jeśli spodobał ci się blog, zachęcam do obserwacji bloga oraz mojego profilu google +